DOMINIK – moja największa miłość, długo wyczekiwane spełnienie marzeń o potomku; miłośnik autek- zwłaszcza Zygzaka, drewnianych klocków, książeczek głównie tych o samochodach, puzzli i gier intelektualnych na tablecie;
Jego ulubiony: napój – kakao, posiłek- serek kakaowy, kolor- oczywiście kakaowy;
Przez siebie nazywany Gugusiem, przez rodzinę także oprychem, smykiem, zbójem…
Wiecznie uśmiechnięty i robiący sobie ze wszystkiego „jaja”…
Całymi dniami buszujący po podłodze: parkujący autka, robiący wypadki, ganiający ukochanego kota…
Dziecko akceptujące swój los bez narzekań, kochający życie i ludzi, mały wędrowniś, dzielny wojownik;
Od 29 kwietnia 2014 – ANIOŁEK, najpiękniejsze wspomnienie, uosobienie niewyobrażalnej tęsknoty

Ten blog jest poświęcony Jego osóbce, wspomnieniu wspólnie spędzonych chwil.
100_3805100_3856
„Na szczycie” Grubson
Gdzieś daleko i bardzo wysoko,
gdzie zwykły śmiertelnik nie stąpa tam nogą
gdzie spokój, harmonia i natury zew,
gdzie słychać szum drzew i ptaków śpiew,
wschód słońca pada na twarz,
wypełnia twą duszę, którą ciągle masz,
Wydaje się tobie, że te uczucie już znasz ale,
ono wcale nie jest ci znane.
Chociaż było pisane i pisane też jest nam,
tak że wszyscy się spotkamy, więc nie będziesz już sam.
Spotkasz ludzi których tak bardzo kochałeś,
choć lata nie widziałeś nadal kochać nie przestałeś.
Teraz leżysz na plecach, spoglądasz na błękitne niebo,
serce dotyka serca, nie ma szczęścia, nie ma pecha,
nikt się nie złości, nikt nie docieka
Człowiek obok człowieka z nurtem płyną jak rzeka,
połączeni w jedną całość na samym szczycie góry (Mekka)
SAMSUNG100_3959
Jestem tego pewny ,
w głębi duszy o tym wiem ,
że gdzieś na szczycie góry,
wszyscy razem spotkamy się.
Mimo świata który
kocha i rani nas dzień w dzień,
gdzieś na szczycie góry
wszyscy razem spotkamy się.

17 Komentarze

  1. Mamo Dominiczka czytam pani słowa i czuje to samo :( słowo w słowo, tez straciłam mojego skarbecZka tego roku 27 kwietnia i tez każdy unika Rozmów i wspomnień. Mój synek chorowała na bia ostrą białaczkę Limfoblastyczna, jeśli ma pani ochotę i czas Możemy popisać, Pozdrawiam i ściskam

  2. Jest Pani najwspanialszą Mamą! Tyle ciepła i miłości do Dominisia jest w Pani słowach i wpisach… ON Panią nadal kocha i wstawia się w Pani potrzebach tam, w tym lepszym świecie, gdzie kiedyś się spotkamy. Kiedy wiele lat po stracie moich 2 skarbków ciągle nie mogłam przestać rozpaczać, spotkałam wspaniałą osobę – kobietę, głęboko wierzącą. Powiedziała mi ona coś, co bardzo pomogło mi w przeżyciu żałoby, a co dzisiaj chcę całym sercem przekazać Pani. Powiedziała mi, że moi Synkowie są w niebie i że zamiast rozpaczać mam się cieszyć, bo kiedy jestem smutna, to Oni też się smucą. Ich radość nie będzie prawdziwa i nie będą szczęśliwi, jeśli będę płakać i zadręczać się różnymi „dlaczego” i „czy mogłam zrobić coś inaczej”. Mam dziękować Bogu za ich krótkie życie na tym świecie i modlić się do nich, bo to są Aniołki, które orędują za mną we wszystkich potrzebach. A może dlatego Bóg zabrał Ich do siebie, aby wstawiali się za mną i wypraszali potrzebne łaski. Miłość nie umiera. Nie umiera miłość matki do dzieci ale i dzieci do matki. Nasze dzieci, będąc po tamtej stronie, mogą dla nas bardzo wiele uczynić. Mamy rozmawiać z nimi, jak z przyjaciółmi, bo takimi są, a przez cierpienie i śmierć osiągnęły dojrzałość i zrozumienie wielu spraw w stopniu nieosiągalnym dla nas po tej stronie życia.
    Tyle mniej więcej powiedziała mi tamta mądra kobieta. Z wielkim bólem ale zastosowałam się do jej rad. Zaczęłam dziękować Bogu za króciótkie życie moich dzieci. Wiem, ze miało ono sens i było bardzo ważne. I zaczęłam się modlić do nich, prosząc o pomoc w różnych sprawach: małych, błahych ale i wielkich, istotnych . I pomagają mi, a żal po Ich stracie zamienił się w radość, że mam 2 niezawodnych przyjaciół: życzliwych, kochających, zawsze gotowych przyjść z pomocą. Nie zmienia to faktu, że tęsknię bardzo za spotkaniem z Nimi – moimi Synami, którzy czekają na mnie. Wiem, że kiedyś się spotkamy i będziemy razem szczęśliwi już na zawsze.

    Całym sercem jestem z Panią i Dominiczkiem (jeden z żyjących synów też ma tak na imię). Był pięknym chłopczykiem, a teraz jest najpiękniejszy, bo przemieniony przez Miłość sam stał się Miłością. Kocha Panią i chce, żeby Pani to czuła. Proszę pozwolić Mu się kochać…

    A na otarcie łez polecam do słuchania „Koledę dla Nieobecnych”

    Szczęśliwa mama 5 dzieci: 3 żyjących i 2 w niebie.

  3. Życzę Pani dużo zdrowia oraz wytrwałości. Jest Pani wspaniałą, dzielną osobą, mimo że nigdy Pani nie widziałam, nie rozmawiałyśmy, to czuję takie cudowne dobro, od Pani bijące.

  4. Witam Panią, dziś w pracy z nudów przeglądałam Onet, znalazłam tam Pani blog. Zaczęłam czytać, nie mogłam przestać, rozryczałam się na maxa, przed ludźmi udawałam, że się zakrztusiłam…W drodze do domu myślałam o Pani, o Synku Dominisiu.., i mogę dla Was zrobić tylko jedno. Będę się modlić, w Pani intencji, o zdrowie, za Duszyczkę Synka, który w Niebie ma na pewno dobrze oraz o Pani Rodzinę. Niech się Pani trzyma, jest Pani MEGA!!!!!!!!!!!!! Pozdrawiam serdecznie.

  5. Przeczytałam Pani blog od początku do końca. Dziękuję Pani za przypomnienie mi co jest naprawdę ważne. Za uświadomienie z ilu rzeczy powinnam się cieszyć, za ile powinnam dziękować losowi. Niestety my również mieliśmy okazję poznać kręte korytarze CZD, a także trudne szpitalne życie, choć nasze doświadczenia są ułamkiem tego co przeszła Pani i Pani rodzina. Nie ma słów, które mogą Panią pocieszyć, więc nawet nie zamierzam próbować. Ale mam taką myśl, którą chciałabym Pani przekazać: Kamilek pojawił się w Pani życiu po to, żeby Panią uratować, może Pani dać młodszemu synkowi wszystko to, czego nie miała Pani szansy dać Dominikowi i ja tak czuję, że On nie ma nic przeciwko. Przecież to starszy brat…

  6. Musi Pani być dzielna i żyć dla Kamilka i męża. A o Domisiu i tak Pani nigdy nie zapomni. Słyszałam kiedyś od znajomego księdza,że dzieci które odchodzą, zawsze Bóg ich zabiera do nieba, jest im tam bardzo dobrze. Natomiast my tu na ziemi nie możemy lamentować za nimi, bo to im nie pomaga, to burzy ich spokój. Wszystkiego dobrego Pani życzę, bo po tych okropieństwach co Pani z Mężem przeszła, to teraz musi być już TYLKO DOBRZE!

  7. Witam serdecznie, przeczytałam….
    Nie mogę przestać płakać, dla mnie Pani jest niesamowita, a po zdjęciach Dominika widać, że to nie było zwykle dziecko, on na wszystkich zdjęciach, od tych najmłodszych, ma taką mądrą i uduchowioną twarzyczkę…
    Myślę, że patrzy na nas i chce by była Pani szczęśliwa!
    A ja tak pomyślałam, może napisze Pani książkę na podstawie bloga…
    Nie Bóg Wam błogosławi!

  8. Pani Syn jest święty w Niebie, Pani już tu na Ziemi…
    Pani Syn począł się i urodził dla Nieba, nie dla Ziemi…, jest już w domu Ojca…

  9. Witam cie,trafilam na twoj blog przypadkiem przeczytalam od deski do deski,nie wyobrazam sobie i nie chce nawet wiedziec jak to jest,podziwiam cie,twojego meza nie,bo czytajac wiele razy mial do ciebie zal ze rozgrzebujesz i nie mozesz sie pozbierac,o twoim cierpieniu wiesz tylko ty,jak to boli,Mam 1,5 roczna corke,po przeczytaniu tych objawow zaczynam sie bac,moja mala idac sobie czasami przechyla glowke na prawa strone,i juz zyje w strachu..

  10. Nikt kto nie doświadczył tego co Ty nie jest w stanie zrozumieć ogromu bólu po stracie. Nie miał zbyt wiele czasu na tym świecie ale Ty jedna wiesz najlepiej ze nie był to czas zmarnowany. Dzięki Tobie wiele matek jest w stanie zrozumieć ze to szczęście które maja nie jest im dane na zawsze i muszą się nieustannie o nie troszczyc. A Grubson ma rację. Tez do niego wracałam po stracie kogoś z rodziny. Bo wszyscy i tak się kiedyś spotkamy. Trzeba tylko sprawić by ten czas oczekiwania miał sens. Pozdrawiam bardzo ciepło razem z moim maluchem.

  11. Dziękuje ze napisałaś swoją historie,przeczytałam od początku do końca,wiele razy płakałam nad Tobą ,Dominisiem,a i nad sobą nad tym jak bardzo nie doceniam tego co mam,jak niedoskonałą mama jestem dla moich córek.Uświadomiaś mi że warto zauważać te małe chwile,proste rzeczy ,które wydają się tak oczywiste ze to one są najważniejsze.Dalam się wkręcić w wir obowiązków praca,gotowanie ,sprzątanie ciągły pęd za czymś,a tak naprawdę trzeba się zatrzymać i cieszyć się tym co mamy tu i teraz.Dziekuję i pozdrawiam.Będę się modlić za Dominisia .

  12. Sily na codzien i duzo usmiechow nawet w szarej rzeczywistosci przesylam calej Gugusiowej Rodzinie <3 jestescie w moich myslach i w sercu <3

  13. Witam, często myślę o Pani i Dominiku, bardzo chciałabym wiedzieć co u Pani słychać. Odwiedzam ten blog już ponad rok, chcę, aby wiedziała Pani, że są tu osoby, które pamiętają, myślą i wspierają Panią całym serduchem oraz życzą jak najwięcej siły na każdy dzień. Mimo, że jestem młoda, sama w życiu bardzo dużo przeszłam i wiem, że nic tak nie boli jak strata. Wysyłam Pani ogrom uścisków oraz uśmiech, proszę być silną dla jednego Aniołka w niebie i drugiego, którego ma Pani przy sobie.

  14. Witaj
    Wasza historia bardzo mnie poruszyła, nie znajduję słów które mogłabym tu wpisać… Znalazłam taki wiersz może już go znasz:
    Mamo, proszę przestań płakać.
    Skończ już liczyć szare dni,
    Bo ja bawić się nie mogę,
    Kiedy widzę Twoje łzy…
    Teraz nic już mnie nie boli,
    Ale tak straszliwie cierpię,
    Kiedy widzę, że ty płaczesz.
    Chcę przytulić się do Ciebie…
    Mamo, proszę przestań płakać.
    Bóg mi skrzydła podarował.
    Fruwam sobie z aniołkami
    Taki lekki, jasny, zdrowy…
    Mamo, proszę przestań płakać,
    Bo ja stale z Tobą jestem.
    Grzeję Cię promykiem słońca,
    Wiatru chłodzę Cię szelestem…
    I szykuję Ci skrzydełka,
    I pierzynkę Ci uszyję,
    Żebyś mogła odpoczywać,
    Kiedy wreszcie do mnie przyjdziesz…
    I będziemy zawsze razem.
    Nic nas nie rozdzieli więcej.
    Tylko proszę, przestań płakać.
    Cierpię, gdy Cię boli serce…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.